– Interesuje mnie mitologia słowiańska, archetypy kobiety. Zawsze fascynowała mnie postać Baby Jagi, motyw Matki Ziemi. Eksploruję tę kobiecość, sprawdzam, co ona kryje, co w niej widzę i czuję – mówi Marta Malicka, która w młodości mieszkała w Nowej Soli, a od 13 lat jej domem jest Londyn
Pochodzi z Lubięcina. Do Nowej Soli przeprowadziła się w wieku 10 lat. Szkołę średnią ukończyła w „Rolniczaku” w Nowym Miasteczku, a (nieartystyczny kierunek) studiowała we Wrocławiu. Większość dorosłego życia zajmowała się prowadzeniem salonów kosmetycznych. Około 10 lat mieszkała w Trójmieście, w Londynie żyje już od lat 13. Marta Malicka, o której mowa, 7 lutego miała wernisaż swojej wystawy w nowosolskim Magazynie Solnym, gdzie możemy zobaczyć przede wszystkim dokumentację fotograficzną performance’u pt. „The Touch” (dotyk) oraz rzeźby ceramiczne.
Sztuka w końcu doszła do głosu
– Malowanie i rysowanie zawsze były „tą moją rzeczą”, chociaż robiłam to hobbystycznie. W czasach szkolnych wysyłali mnie na różne konkursy, a tak robiłam to dla siebie, dla relaksu, dla oderwania się od pracy. Sama glina zawsze była dla mnie czymś bardziej istotnym, podobnie jak inne formy przestrzenne. Nawet jak maluję, to tak, aby farba nie tworzyła powierzchni płaskiej, a żeby powstała wyraźna struktura – mówi artystka.
Lata spędzone we Wrocławiu i Gdyni były dla M. Malickiej przede wszystkim czasem skupienia się na rozwijaniu biznesu. Ze sztuką miała do czynienia jako jej konsumentka, a nie twórczyni, aż w pewnym momencie poczuła, że bardzo jej tego brakuje i zapisała się na kursy ceramiczne.
– W międzyczasie zdarzyły się też dwa ważne przełomy w moim życiu prywatnym. Jeden w Gdyni, drugi już w Londynie kilka lat temu. Po drugim wiedziałam, że chcę postawić totalnie na siebie – opowiada.
Tak pojawiły się u niej różne nowe, kreatywne zajęcia, jak prowadzenie sesji relaksacyjnych dla centrów jogi, udział w festiwalach i prywatnych wydarzeniach, dwuletni koledż w klimacie wellbeing i warsztaty vedic art według metody opracowanej przez szwedzkiego autora. – To rzeczy mocno oparte o samorozwój, wyrabianie kreatywności. Uczyłam się tego zarówno na kursach w Szwecji, jak i w Londynie. Ciągle jednak czułam, że to wciąż jeszcze nie to, co ostatecznie chcę robić, stąd narodził się pomysł na czteroletnie studia fine art, na których jestem już na ostatnim roku. To mocno multidyscyplinarny, multimedialny kierunek, gdzie mieszają się np. rzeźba, film, przestrzenne instalacje. Jestem zwolennikiem takiego kompleksowego podejścia – opisuje M. Malicka. – Z racji, że tu nie mieszkam, to nie mogłam zaprezentować prac z takim rozmachem, ale dzięki pracowni ceramiki Nowosolskiego Domu Kultury wiele udało się zrobić. Tu powstały prace ceramiczne, tu drukowałam też zdjęcia – dodaje.
Londyn pełen artystów
Dawna Nowosolanka poświęca się sztuce coraz intensywniej od około siedmiu lat. Londyn stwarza możliwości, żeby próbować zarabiać nią na życie. – Jest zapotrzebowanie, szczególnie na ceramikę. Natomiast w Londynie nie jest łatwo się zaprezentować. Na uczelni mamy obowiązek wystawić swoje prace co pół roku, ale już w innych miejscach jest to trudne. Terminy wszędzie są zajęte nawet dwa lata do przodu, bo artystów nie brakuje. Powieszenie w kafejce trzech czy czterech obrazów to koszt 200 funtów tygodniowo, a jak znajdzie się kupiec, trzeba oddać 40 proc. zarobku. W galeriach jeszcze więcej – wyjaśnia performerka.
Wystawa w Solnym to jej debiut w rodzinnych stronach, gdzie Malicka długo nie wracała wcale. Bliższe były jej Kaszuby i Trójmiasto, ale w ostatnich latach coś się zmieniło. Odmieniona Nowa Sól zaczęła przyciągać. – Już teraz myślę, żeby może latem pokazać tu kolejne prace. Mam również zdjęciowo udokumentowany inny projekt, tym razem pełen kolorowych farb, gdzie ważną rolę także gra ciało i ruch – zapowiada.
Kobieta i archetypy
Jak w przypadku każdego artysty, twórczość Marty w pewnym sensie odnosi się do niej samej i jej przeżyć, natomiast jest też, jak sama mówi, opowieścią o historii kobiet w ogóle.
– Każda kobieta może w tym odnaleźć cząstkę siebie. Interesuje mnie mitologia słowiańska, archetypy kobiety. Zawsze fascynowała mnie postać Baby Jagi, motyw Matki Ziemi. Eksploruję tę kobiecość, sprawdzam, co ona kryje, co w niej widzę i czuję – mówi.
– Wystawa „The Touch” to oczywiście nie są zdjęcia same w sobie, to przedstawienie pewnego performance’u, w którym daję upust fascynacji gliną, która powtarza się w wielu mitach i religiach, według których człowiek powstał z gliny i gwiezdnego pyłu. To też temat jednej z moich prac na studiach. Stawiając pytanie o źródło życia, chciałam dotknąć gliny. Smarując się nią, chciałam stać się rzeźbą. Chciałam zrozumieć glinę i to, jakim przemianom ulegało to tworzywo, jedno z najstarszych, po jakie sięgał człowiek. Chciałam się w niej fizycznie zanurzyć – opisuje M. Malicka.
Dla przełamania i kontrastu obok gliny w tym artystycznym eksperymencie pojawiają się z kolei płatki kwiatów, jako coś kruchego i delikatnego. A jak rozumieć tytułowy dotyk?
– Byłam na wystawie w brytyjskim muzeum, gdzie motywem przewodnim były krótkie zdania, brutalnie wręcz opisujące przypadki przemocy wobec kobiet. Wydarzenie miało za cel m.in. sprawdzić, co czujemy, czytając te słowa. Ja chciałam pokazać, że dotyk to też te dobre doświadczenia. Dotyk to spotkanie z człowiekiem, materią. Zawsze jakaś relacja. Fizyczna lub jako poruszenie emocjonalne – wyjaśnia. – To zresztą jest cel sztuki: poruszyć. Każdego inaczej, ale ze źródłem tematu znajdującym się w artyście, który musi się wyrazić, ponieważ nie jest w stanie tego stłumić. To zbyt silne. I to nie jest od razu o pokazywaniu – pokazanie efektu jest zawsze wtórne – podkreśla.
Innym powtarzającym się motywem twórczości M. Malickiej są portale – przejścia do czegoś nowego, opuszczenie strefy komfortu na drugą stronę i spotkanie siebie odmienionej. Z kolei jej szykowana na koniec studiów praca będzie związana ze wspomnianymi archetypami kobiecymi, a jej tytuł to „Kiedy Baba Jaga spotyka Alicję w Krainie Czarów”. – Dwa aspekty kobiecości, dwie kultury. To duże wyzwanie. Myślę, jak to przedstawić – nie ukrywa.












