Bez emocji, bez publicznych pretensji, bez internetowej burzy. Zamiast tego – prywatna, kulturalna wiadomość i rzeczowa odpowiedź. Tak zaczęła się historia z ulicy Muzealnej, która pokazuje, że skuteczna komunikacja między mieszkańcem a samorządem daje rezultaty
Gdy po zmroku na ul. Muzealnej zrobiło się wyraźnie ciemniej, pani Małgosia – mieszkanka tej części miasta – postanowiła napisać bezpośrednio do prezydent Nowej Soli Beaty Kulczyckiej. Zdecydowała się na prywatną wiadomość świadomie rezygnując z publicznego komentarza w mediach społecznościowych. – Dzień dobry, Pani Prezydent, przepraszam, że tak tu piszę, nie wiem, czy powinnam, ale nie bardzo chcę, gdzieś na forum pytać – rozpoczęła swoją wiadomość.
– Czy jest jakaś szansa na poprawę oświetlenia przy ulicy Muzealnej? Widoczność po zmroku jest fatalna zarówno dla pieszych, jak i dla kierowców. Pozdrawiam serdecznie – dodała. Sam ton wiadomości był inny od tego, do którego w dzisiejszym świecie komunikatorów internetowych zdążyli przyzwyczaić się urzędnicy: bez pretensji, agresji, hejtu. Pani Małgosia po prostu zwróciła uwagę na problem i bez emocji poprosiła o reakcję.
Odpowiedź ze strony prezydent miasta przyszła niemal natychmiast. – Pani Małgosiu, dziękuję za informację. Jutro podejmę temat i sprawdzę, dlaczego mamy taką sytuację i co da się zrobić – odpisała Beata Kulczycka.
Słowa szybko zamieniły się w działanie. Sprawą zajęli się urzędnicy, a usterka została zdiagnozowana i usunięta. Jak wyjaśnia Andrzej Kośmidek z Wydziału Dróg Urzędu Miejskiego, problem miał kilka przyczyn. – Faktycznie doszło do awarii trzech lamp w jednym szeregu. Była to usterka związana z linią energetyczną, a nie z samymi punktami świetlnymi – tłumaczy. – Zlokalizowanie jej wymagało czasu, ale awaria została usunięta. Dodatkowo wymieniono dwa pojedyncze punkty świetlne, które – mówiąc wprost – uległy naturalnemu zużyciu.
W trakcie analizy sprawy pojawił się jeszcze jeden wątek, który dla mieszkańców mógł być mylący. Chodziło o niedziałające oświetlenie parkingu przy budynku dawnego banku. – To oświetlenie nie jest miejskie. Należy do terenu prywatnego i zostało wyłączone, ponieważ budynek nie jest użytkowany – wyjaśnia urzędnik. – Rozumiemy, że mieszkańcy się do niego przyzwyczaili, ale formalnie nie jest to infrastruktura miasta.
Sprawa z ul. Muzealnej odsłoniła również ciekawy dylemat technologiczny. Ulica wciąż oświetlana jest starszymi latarniami, których ciepła barwa dla wielu osób jest przyjemniejsza niż światło LED. – Te lampy z założenia są mniej efektywne niż LED-y, ale dają ciepłe światło, które część mieszkańców po prostu lubi – tłumaczy Andrzej Kośmidek. – Problem polega na tym, że w zestawieniu z nowoczesnym oświetleniem LED na sąsiednich ulicach sprawiają wrażenie słabszych, choć instalacja spełnia wszystkie normy i wymagania techniczne – dodaje. Jak podkreślają urzędnicy, subiektywne wrażenie „ciemniejszej” ulicy nie zawsze oznacza, że oświetlenie jest nieprawidłowe.
Historia z ul. Muzealnej pokazuje jednak coś jeszcze ważniejszego. Że wbrew dzisiejszym „internetowym standardom” komunikacji, to właśnie spokojna rozmowa i wzajemny szacunek mogą przynieść szybki i konkretny efekt. – To dobry przykład, że warto rozmawiać – bez agresji, bez publicznego napiętnowania – podsumowuje prezydent Beata Kulczycka. A pani Małgosia? Po prostu może znów bezpiecznie wracać do domu po zmroku.










