Jeszcze niedawno wjazd bywał tu wyzwaniem, a deszcz zamieniał plac w grząskie pobojowisko. Dziś to samo miejsce zmienia się w nowoczesny punkt, który ma nie tylko uporządkować gospodarkę odpadami, ale też nauczyć mieszkańców, że „śmieci” mogą dostać drugie życie

Na placu budowy trwa spokojna, ale konsekwentna praca. To jeszcze nie etap widowiskowych konstrukcji i spektakularnych zmian, ale wszystko wskazuje na to, że kierunek jest dobrze obrany. Modernizacja Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych wchodzi w kolejne fazy. – Jesteśmy świeżo po radzie budowy, na bieżąco kontaktujemy się z wykonawcą i naszym inspektorem nadzoru. Wszystko idzie zgodnie z harmonogramem – mówi Andrzej Petreczko ze Związku Międzygminnego „Ekoprzyszłość”.

Na pierwszy rzut oka niewiele się dzieje. Ale to tylko pozory. Pod powierzchnią – dosłownie i w przenośni – trwają kluczowe prace. Instalacje sanitarne, elektryczne, przygotowanie podłoża. To fundamenty inwestycji, która ma całkowicie odmienić to miejsce. Najbardziej odczuwalna zmiana? Nawierzchnia. Betonowa, równa, trwała. – Będzie gładko, bez błota i problemów z wyjazdem. Cały plac zostanie solidnie utwardzony – zapowiada Petreczko. To właśnie komfort użytkowników jest jednym z głównych założeń projektu. Nowy PSZOK ma być miejscem intuicyjnym i uporządkowanym. Samochody będą wjeżdżać na wagę, która automatycznie określi ciężar odpadów. Dalej ruch poprowadzi jasno wyznaczona trasa Zmieni się też skala. Obiekt będzie niemal dwa razy większy niż obecny. Pojawi się zaplecze socjalno-biurowe, magazyn z warsztatem oraz wiaty na kontenery. Całość zostanie ogrodzona, oświetlona i objęta monitoringiem. Ale to nie tylko inwestycja w infrastrukturę. To także zmiana myślenia. Jednym z najciekawszych elementów nowego PSZOK-u będzie przestrzeń warsztatowa. Miejsce, w którym zamiast wyrzucać, będzie można naprawiać.
– Chcemy, żeby mieszkańcy mogli dawać rzeczom drugie życie. Będą narzędzia i warunki do tego, żeby coś naprawić czy odnowić – tłumaczy Petreczko. To podejście wpisuje się w coraz silniejszy trend gospodarki obiegu zamkniętego. Odpady przestają być problemem – zaczynają być zasobem.

Ważną rolę odegra też edukacja. Na terenie obiektu powstanie specjalna sala, w której prowadzone będą zajęcia dla dzieci i młodzieży. Tematyka? Segregacja, recykling, odpowiedzialność za środowisko. Zmiany obejmą również dojazd do punktu. W ramach dodatkowych prac powstanie fragment drogi powiatowej, dostosowany do ruchu ciężarówek. To odpowiedź na realne potrzeby – tak, by infrastruktura wytrzymała intensywne użytkowanie i była bezpieczna.

Całość inwestycji to koszt blisko 3 milionów złotych. Dwa miliony pochodzą z dofinansowania, reszta to wkład własny samorządów: Nowej Soli (761 tys. zł) i gminy Otyń. Kiedy mieszkańcy zobaczą efekt końcowy? – Liczymy, że obiekt będzie gotowy jeszcze w tym roku. Jest szansa, że już jesienią wykonawca przekaże go do użytkowania – mówi Petreczko. Do tego czasu tuż obok funkcjonuje punkt tymczasowy, tak aby mieszkańcy nie odczuli przerwy w obsłudze.