– Już 40 proc., a prognozuje się, że niebawem 60 proc. dzieci w wieku wczesnoszkolnym będzie zmagać się z krótkowzrocznością. Tak jak w innych sprawach związanych ze zdrowiem i tu kuleje profilaktyka, a do tego brak codziennej higieny wzroku, która polega na zwykłej aktywności na zewnątrz oraz unikaniu ekranów – mówi optyk Lidia Księżak, która darmowo bada wzrok uczniów nowosolskich podstawówek
Pilotażowy program zatytułowany „Warto wiedzieć” rozpoczął się od przebadania uczniów Szkoły Podstawowej numer 3. To właśnie tam spotkaliśmy się z Lidią Księżak.
– Widzę z jak dużymi problemami zmagają się dzieci, jak późno diagnozowane są u nich poważne wady wzroku. Można reagować znacznie szybciej. Nie chodzi tylko o słabszą ostrość widzenia, ale też akomodację, konwergencję czy gorsze widzenie przestrzenne objawiające się mniejszą umiejętnością skupienia na obiekcie poruszającym się, np. piłce. Aby dzieci nie miały trudności z pisaniem, czytaniem i poruszaniem się, wzrok musi się rozwijać odpowiednio do wieku – mówi optyczka, która prowadzi salony w Nowej Soli i Zielonej Górze. – Edukacja to nie tylko wiedza o okularach, to przede wszystkim budowanie nawyku dbania o oczy, który zostanie z dzieckiem na całe życie. Układ wzroku u dzieci rozwija się intensywnie do około 8. roku życia. Wszelkie zaniedbania w tym okresie mogą prowadzić do nieodwracalnych zmian, których nie da się w pełni skorygować w dorosłości – dodaje.
Pomysł, aby przeprowadzać przesiewowe badania dzieci pojawił się, kiedy pani Lidia zorientowała się, że pierwsze problemy ze wzrokiem ma jej syn. – Oboje z mężem pracujemy w tej samej dziedzinie, dlatego dostrzegliśmy to szybko i zareagowaliśmy właściwie. Inni rodzice nie mają takiej możliwości. Dowiadują się zbyt późno i nie wiedzą do jakiego specjalisty się udać. Samo dziecko najczęściej długo nie powie, że gorzej widzi, bo po prostu nie wie, jak powinno być, nie ma punktu odniesienia. Rozmazany obraz ma za normę. A to tworzy frustrację, poczucie wykluczenia, pojawiają się gorsze oceny itd. Trudno, żeby było inaczej, jeśli widzi np. na poziomie 60 proc. – opisuje L. Księżak. – Mam możliwość i chęci, aby dzień czy dwa w tygodniu poświęcić na darmowe badania i temu przeciwdziałać – dodaje.
O ile część z wad wzroku wynika z cech wrodzonych, to współczesny styl życia sprawia, że w szczególności w przypadku krótkowzroczności zły trend nieustannie rośnie. – Możemy już mówić o epidemii krótkowzroczności. Teraz 40, a według prognoz niebawem 60 proc. dzieci w wieku wczesnoszkolnym (6-8 lat) będzie miało z tym problem – alarmuje specjalistka.
I dlatego tak ważna jest profilaktyka polegająca po pierwsze na minimalizowaniu czasu wpatrywania się w cyfrowe ekrany, po drugie na prostej higienie wzroku składającej się z aktywności wykonywanych poza pomieszczeniami (jazda rowerem, bieganie, gry z piłką itp.), bo to zmusza narządy wzroku do pracy.
– Dwa dni w SP 3 tylko potwierdzają, że potrzeby są ogromne. Większość rodziców zapisała swoje dzieci na badanie, które nic nie kosztuje, a daje konkretną wiedzę o tym, co warto zrobić dalej, np. czy potrzebna jest dalsza diagnostyka optyczna, optometrystyczna, ortoptyczna, a w przypadku uczniów już noszących okulary o konieczności regularnego dostosowywania ich do wady wzroku. U wielu dzieci wykryliśmy, że widzą między 60 a 80 proc. normy – zaznacza L. Księżak.
Badania obejmują:
– badanie ostrości wzroku do dali i do bliży,
– badanie ruchomości mięśni gałek ocznych,
– badanie konwergencji,
– badanie widzenia stereoskopowego (przestrzennego),
– badanie zeza ukrytego i jawnego (cover test do dali i do bliży).
Po zakończonym badaniu opiekun prawny badanego otrzymuje pisemną informację o wyniku badania, a w przypadku stwierdzonych nieprawidłowości wytyczne dotyczące konieczności dalszej diagnostyki okulistycznej bądź konieczności diagnostyki i rehabilitacji ortoptycznej.
Badania nie mają charakteru inwazyjnego, są prowadzone przy użyciu aparatury optycznej i odpowiednich testów okulistycznych przez wykwalifikowaną kadrę specjalistów.











