Zdarza się, że lek na nadciśnienie wywołuje kaszel, a pacjent dostaje kolejny lek… zamiast zmienić terapię – mówi farmaceutka Dominika Jamroży. I dodaje: – Im więcej leków, tym większe ryzyko błędów, działań niepożądanych i chaosu, który może być groźny dla zdrowia

– Serce radosne jest najlepszym lekarstwem – przypomniała farmaceutka Dominika Jamroży, otwierając spotkanie z Powiatową Radą Seniorów. Uśmiech, ruch, zdrowa dieta, dobry sen i przebywanie wśród bliskich: to filary dbania o siebie, ale gdy to nie wystarczy, często potrzebne jest leczenie farmakologiczne. – To odpowiedzialny proces, który nie sprowadza się tylko do tego, żeby „łyknąć leki” – mówi specjalistka. – Terapia musi przebiegać ściśle według wytycznych lekarza, a niestety wiele osób, albo nie stosuje się do zaleceń, albo po prostu bierze leki „po swojemu” – uściśliła.

Z danych przytoczonych podczas spotkania wynika, że aż połowa osób po 65. roku życia przyjmuje co najmniej pięć leków dziennie. A to tylko te przepisane przez lekarza. Do tego dochodzą suplementy diety i preparaty kupowane na własną rękę. – To wszystko wpływa na tak zwaną wielolekowość. I żeby pacjent czuł się bezpiecznie, konieczna jest odpowiednia współpraca na linii pacjent – lekarz – farmaceuta – wyjaśniała D. Jamroży. Problem w tym, że ta współpraca nie zawsze wygląda idealnie. Pacjenci zapominają powiedzieć lekarzowi o wszystkich przyjmowanych środkach, zakładają, że „wszystko jest w komputerze” albo… po prostu nie widzą w tym niczego niepokojącego.

Jednym z najważniejszych zaleceń, jakie padły podczas spotkania, było prowadzenie aktualnej listy wszystkich przyjmowanych leków. – Z nazwami, dawkami, sposobem zażywania. Najlepiej mieć ją przy sobie albo w widocznym miejscu w domu, choćby na lodówce– tłumaczy. Dlaczego to takie ważne? W nagłej sytuacji, gdy przyjeżdża pogotowie albo trafiamy do szpitala, pacjent często nie jest w stanie dokładnie odtworzyć swojej terapii. A to może prowadzić do poważnych błędów. Szczególnie niebezpieczne są sytuacje, gdy ten sam lek występuje pod różnymi nazwami handlowymi. – Pacjent może nie zdawać sobie sprawy, że przyjmuje tę samą substancję dwa razy. A to prowadzi do zwiększenia dawki i może skończyć się zatruciem – ostrzega farmaceutka. Podczas spotkania nie brakowało konkretnych przykładów. Jeden z nich dotyczył popularnych leków na nadciśnienie. – Zdarza się, że powodują suchy kaszel. Pacjent dostaje wtedy kolejny lek na kaszel, zamiast zmodyfikować terapię – mówiła Jamroży. Efekt? Więcej leków, więcej działań niepożądanych i większy chaos.

Jak podkreślano, jednym z największych problemów jest brak zgłaszania działań niepożądanych. – Nawet jeśli objaw jest wymieniony w ulotce, należy go zgłosić. Dzięki temu można dokładniej ocenić bezpieczeństwo leku– zaznaczyła farmaceutka. To właśnie dzięki takim zgłoszeniom w przeszłości wycofywano niektóre preparaty z rynku. Seniorzy często popełniają też błędy związane z przechowywaniem leków. – Trzymanie ich na parapecie czy przy grzejniku sprawia, że substancje się rozkładają i lek przestaje działać – wyjaśniała. Niektóre leki wymagają lodówki, ale i tu trzeba uważać, bo nie powinny stykać się bezpośrednio ze ścianką, by nie zamarzły.

Kolejna ważna kwestia to sposób przyjmowania leków. – Popijamy wodą. Nie kawą, nie herbatą, nie mlekiem. Te napoje mogą zmieniać działanie leku – osłabiać je albo nasilać do poziomu toksycznego – podkreślała ekspertka. Istotny jest też moment przyjęcia: na czczo lub po posiłku. To nie są drobiazgi, lecz elementy wpływające na skuteczność terapii. W rozmowie pojawił się także temat suplementów diety. – Reklamy sugerują, że są całkowicie bezpieczne. To nieprawda. Mogą wchodzić w interakcje z lekami i szkodzić– przestrzegała farmaceutka. Najważniejszy wniosek ze spotkania? Leczenie nie kończy się na wypisaniu recepty. – Pacjent, lekarz, farmaceuta, a czasem też pielęgniarka – wszyscy muszą współpracować, żeby terapia była bezpieczna i skuteczna – podsumowała Dominika Jamroży.