– Wreszcie nie muszę po osiedlu krążyć jak wilk i szukać miejsca – mówi z ulgą pan Wojtek, mieszkaniec Osiedla Konstytucji 3 Maja. Od początku grudnia pod jego blokiem funkcjonuje nowy, duży parking. Inwestycja, na którą wielu czekało latami, weszła w decydującą fazę: testu codziennością. Jak po miesiącu oceniają ją kierowcy? Są głosy entuzjastyczne, są i takie, które wskazują na mankamenty do poprawy. Wszyscy jednak zgodni są, co do jednego: parking był potrzebny.

Pierwszy, świąteczny sprawdzian parking, zdaniem mieszkańców, przeszedł śpiewająco. – Gdy w święta rodzina do mnie zjechała, nie musieli tułać się po osiedlu. Zaparkowali spokojnie, było dużo miejsca – wspomina pan Mariusz. To ulga, którą na co dzień odczuwa coraz więcej osób. Największą zaletą, powtarzaną jak mantrę, jest poczucie przewidywalności i bezpieczeństwa. – To zmieniło komfort życia. Wracając po pracy późnym popołudniem, już nie muszę się rozglądać nerwowo, jeździć dookoła osiedla, czy parkować gdzieś na półlegalnym miejscu – przyznaje pan Wojtek. – Teraz wracam i po prostu wiem, że będę miał gdzie zaparkować – dodaje. To fundamentalna różnica.

Mimo ogólnej aprobaty, wśród kierowców pojawiają się też głosy mające na celu nie krytykę, a udoskonalenie istniejącego rozwiązania. Najczęściej podnoszona kwestia dotyczy organizacji ruchu na samym parkingu. – Dla mnie wjazd powinien być z jednej tylko strony – od pizzerii, a wyjazd drugą bramą – proponuje pan Marcin. Jego zdaniem, wysypana żwirkiem szara trasa na środku parkingu jest nieco zbyt wąska. – Owszem, mijają się tam dwa samochody, ale gdyby to były jakieś suvy albo samochody dostawcze, to mogą mieć problem. Dlatego logika podpowiada rozdzielenie wjazdu i wyjazdu – tłumaczy i zapowiada: – W sumie to zgłoszę ten pomysł do urzędu.

Inny problem ma charakter nie techniczny, a… ludzki. Pani Marta, która mieszka w bloku naprzeciwko parkingu, z irytacją obserwuje upór części sąsiadów. – Niestety, mimo że na parkingu jest sporo miejsc, to samochody i tak stoją bezpośrednio pod klatką schodową – mówi. Skutki? Konkretne i uciążliwe. – Nieraz widziałam, jak śmieciarka nie może tędy przejechać. Szersze samochody też mają z tym problem. Do tego dochodzą poranne odgłosy odpalanych pod oknami silników i kwestia spalin, które zamiast na parking, trafiają pod drzwi wejściowe.

Sprawa jest dobrze znana w Wydziale Dróg w urzędzie miejskim. – Niestety, obserwujemy, że część kierowców nadal parkuje „po staremu”, wzdłuż drogi dojazdowej mimo, że na odcinku jednokierunkowym obowiązuje zakaz zatrzymywania się i postoju – mówi Marta Bosy, naczelnik Wydziału Dróg.

Do urzędu regularnie wpływają w tej sprawie skargi. – Będziemy zachęcać mieszkańców do korzystania z wyznaczonych miejsc postojowych, zarówno tych pod skosem przy blokach, jak i na nowym parkingu. Chcemy doprowadzić do sytuacji, w której auta nie będą parkowane na jezdni tuż przy klatkach schodowych. Na ten moment nie planujemy zmian w organizacji ruchu, ale wszystko zależy od podejścia i współpracy mieszkańców – dodaje.

Nowa inwestycja przy osiedlu Konstytucji 3 Maja to jednak nie tylko odpowiedź na problemy kierowców. Równolegle z parkingiem oddano do użytku dwa nowoczesne wybiegi dla psów, wyraźnie wydzielone: osobny dla większych i osobny dla mniejszych czworonogów.

Ich zalety doceniają nie tylko lokalni mieszkańcy. Pan Mariusz Nowaczyk regularnie przyjeżdża tu specjalnie ze swoją sunią Lusią z innej części miasta. – Ta inwestycja bardzo nam odpowiada – mówi, obserwując, jak jego pies biega za piłką. – Lusia czuje się tu swobodnie. Teren jest ogrodzony, więc nie zaatakują jej większe psy, a jak pojawiają się tu inne małe, to świetnie potrafią się razem bawić. Właściciele mają pewność, że pupil nie ucieknie, a zwierzęta mogą swobodnie korzystać z przeznaczonych dla nich atrakcji, takich jak różnego rodzaju zabawki.

W rozmowie pan Mariusz porusza jednak także temat, który – choć niepotwierdzony – krąży wśród bywalców terenów zielonych. – Podobno osoba lub osoby nieprzepadające za psami, mogą rozrzucać w okolicy pokarm, który może zaszkodzić zwierzętom. Sam z taką sytuacją się nie spotkałem – mówi pan Mariusz. To informacja, którą usłyszał od znajomych stąd. – Wychodząc z psem po prostu uważam – dodaje.