W niemieckim Rasteder na tzw. Dniach Muzyki (Musiktage), czyli Mistrzostwach Europy w rywalizacji orkiestr, Nowosolanie zdobyli aż trzy srebrne medale! W obszernej relacji przeczytacie też o zawiłych zasadach rozgrywania takich zawodów, w tym np. o tym, jak to jest, że w jednej z kategorii nasi technicznie byli najlepsi wśród Europejczyków, ale nie otrzymali za to złotych krążków
Zacznijmy od tego, że bez względu na to, czy mówimy o mistrzostwach jakiegoś kraju, czy międzynarodowej rywalizacji, w świecie orkiestr od dawna funkcjonuje ustandaryzowany system oceny, którego podstawą jest skala od 0 do 100 punktów. Każdy występ ocenia kilku jurorów, a do średniej nie są brane opinie skrajne. Znając swoją ocenę na jednych zawodach, łatwiej się przygotować do kolejnych i oszacować zarówno własne braki, jak i atuty.
Drugą kluczową kwestią jest przydział medali, który nie jest tożsamy z tym, co oglądamy np. w sporcie. Medale złote, srebrne i brązowe są przydzielane za otrzymanie oceny punktowej mieszczącej się w określonych i jednolitych na każdych mistrzostwach przedziałach punktowych. – A więc medali jest zawsze więcej niż tylko trzy. Te złote zaczynają się dopiero od 86 punktów. Teoretycznie można zająć pierwsze miejsce, ale medal, w związku z niższą punktacją, dostać tylko srebrny – wyjaśnia zawiłości orkiestrowych konkursów Kacper Wojtkowiak, dyrygent i szef Młodzieżowej Orkiestry Dętej „Elektryk”. – Służy to temu, aby orkiestry porównywały się przede wszystkim z własnymi wcześniejszymi wynikami. Rywalizacja, inaczej niż w sporcie, jest jakby wtórna – dodaje.
Zanim MOD „Elektryk” pojechała do Niemiec, nowosolscy muzycy wzięli udział w Gryficach w Mistrzostwach Polski. Zdobyli tam srebrne medale, chociaż ze swoich punktów nie byli do końca zadowoleni. – Spodziewałem się, że będzie lepiej – przyznaje Kacper. – Był na szczęście czas, żeby się poprawić czy to przez próby, czy zaplanowane dwa występy zagraniczne. Wierzyłem w szczyt formy w Rasteder. Po drugie, mam świadomość, że nie zawsze trafi się w gusta jurorów. Kryteria oceny są takie same, jednak wiadomo, że ludzie z różnych krajów będą mieć nieco inne wyobrażenie o orkiestrach.
W rozgrywanych w Niemczech Mistrzostwach Europy „Elektryk” wystartował w trzech z ośmiu możliwych kategorii: dwóch paradach (stadionowej i ulicznej) oraz w koncertowej.
– Na paradzie stadionowej poruszamy się po podzielonej na pola z wytyczonymi ścieżkami płycie obiektu. Idziemy, gramy i zaliczamy obowiązkowe elementy, jak np. przecierka, czyli mijanie się zmierzających w różnych kierunkach rzędów orkiestry. Jurorzy widzą to wszystko z góry – opowiada Wojtkowiak. „Elektryk” zdobył 79,8 pkt (więcej niż na MP), czyli srebro i jednocześnie II miejsce w stawce!
Dalej był koncert, ale zanim o rezultacie, znów musimy coś wyjaśnić. Uczestnicy tej kategorii podzieleni są tu na poziomy trudności od 1 do 6 lub 7. W najniższych są początkujący, w najwyższych profesjonaliści z muzycznym wykształceniem po akademiach. W przypadku MOD to poziom 4, czyli średni, w którym nasi zajęli 8. miejsce, ale jednocześnie zdobyli srebro za 79,3 pkt. – Zjadły nas głównie orkiestry z Holandii, gdzie jest ich dużo więcej niż w Polsce. Gdyby zachować proporcje, to w takiej Nowej Soli musiałoby być z sześć zespołów, żeby osiągnąć podobną skalę. Nasze miejsce było niezbyt wysokie, ale punktowo to wynik lepszy niż na ME dwa lata temu i na ostatnich MP – porównuje Kacper.
Ostatnią konkurencją była parada uliczna, a więc coś analogicznego do występu orkiestry, jaki mogliśmy widzieć podczas ostatniego korowodu Święta Solan. Muzycy grali i szli ulicą przez około 600 metrów. W strategicznych miejscach mijali jurorów, z których część oceniała warstwę muzyczną, część tylko efekty wizualne, a pozostali ogólne, całościowe wrażenie. Tu MOD spisała się najlepiej – 83,3 pkt. srebrny medal ME, najlepsi wśród Europejczyków, choć zajęli drugie miejsce w klasyfikacji ogólnej! – Zawsze w ramach kat. open dopuszcza się orkiestry z innych stron świata. Tu była jedna z Tajlandii, która wyprzedziła nas o 0,1 punktu… Najważniejsze, że wyprzedziliśmy zespoły np. z Niemiec, Holandii i Estonii. Nie spodziewaliśmy się, że pójdzie nam tak dobrze. Być może znaczenie miało też to, że ostatniego dnia mieliśmy już najmniej tremy, a więcej spokoju i luzu – komentuje K. Wojtkowiak. – Generalnie jesteśmy z całych ME bardzo zadowoleni. Dołożyliśmy po trzy punkty w paradzie marszowej i koncercie, a na ulicy aż 7, co jest potężnym skokiem jakościowym!
Uskrzydleni sukcesem w Niemczech, Nowosolanie mają przed sobą jeszcze jedno, może nawet większe wyzwanie. – Oficjalne mistrzostwa świata orkiestr trwają teraz, w połowie lipca, w Meksyku. Finansowo to dla nas nieosiągalny wyjazd, ale za to pojedziemy 23 lipca do holenderskiego Kerkrade na tamtejszy Światowy Konkurs Muzyczny. To wielka impreza odbywająca się raz na cztery lata (MŚ są co roku). Nie jest łatwo tam się dostać, startuje tam wiele mocnych zespołów z całego świata, dlatego traktowane są jak muzyczne igrzyska olimpijskie – opowiada lider MOD „Elektryk”
Rywalizacja w Kerkrade trwa miesiąc. W każdym tygodniu od czwartku do niedzieli rozgrywane są inne kategorie. Naszych w sobotę 25 lipca czeka koncert. – Złożą się na to dwa występy. Po pierwsze utwór obowiązkowy, taki sam dla wszystkich. To typowo konkursowa pozycja, która ma pokazać wszelkie niedociągnięcia orkiestry, gdzie każda z sekcji musi się wykazać. Utwór drugi wybieramy sami. Każdy występ to możliwość zdobycia do 100 pkt., a końcowy rezultat zależy od obu – zapowiada K. Wojtkowiak. – Większość naszego składu nie miała okazji grać utworu obowiązkowego, jest to więc dla nas wyzwanie, ale próby idą dobrze – dodaje.











