Składowisko ropopochodnych materiałów na terenach byłego Dozametu to ekologiczna bomba, która tyka już od ponad 20 lat. Do tej pory nikomu nie udało się jej rozbroić. Prezydent B. Kulczycka wraz z senatorem W. Tyszkiewiczem pojechali w tej sprawie do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej

– Nie jechaliśmy nastawieni optymistycznie, a wróciliśmy w lepszych nastrojach. W rozmowie uczestniczyli prezes NFOŚiGW Dorota Zawadzka-Stępniak wraz z zastępcą Robertem Gajdą oraz dyrektorzy wszystkich departamentów – mówi Beata Kulczycka, prezydent Nowej Soli.

Nowe możliwości?

Niezabezpieczona hałda odpadów o pow. 1,6 ha powstała w latach 2001-2005. Leży na działkach Skarbu Państwa, oddanych w użytkowanie wieczyste, następnie wydzierżawionych firmie Pol-Eko-Tech, która miała uruchomić instalacji do przerobu odpadów ropopochodnych na paliwo alternatywne i materiał opałowy dla cementowni. W 2001 r. Wojewoda Lubuski zezwolił firmie na prowadzenie odzysku odpadów, w tym kwaśnych smół, głównego materiału przyjmowanego na składowisko. Do Nowej Soli zwożono odpady z rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach i Jedliczu, z firmy RC Ekoenergia, zakładów azotowych w Tarnowie i Orlenu w Płocku.

W roku 2005 w wyniku kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska zezwolenie na odzysk odpadów zostało cofnięte. WIOŚ nakazał usunięcie zgromadzonego materiału, natomiast Pol-Eko-Tech nigdy tego nie zrobił. Postępowania karne i egzekucyjne prowadzone przez Starostę Nowosolskiego nie przyniosły przełomu. Nie ma nadziei na skuteczne pociągnięcie firmy do pokrycia kosztów rozwiązania problemu.

– Zawsze chciano te odpady wywieźć i zutylizować lub też w jakiś sposób trwale zabezpieczyć. Dotąd samorząd zderzał się ze ścianą, ponieważ słyszał, że kwestie własności gruntu i użytkowania wieczystego uniemożliwiają interwencję na tym terenie. Teraz w Funduszu usłyszeliśmy, że niekoniecznie musi to być przeszkodą. Warunkiem jest powołanie się na art. 26a ustawy o odpadach i udowodnienie, że mamy do czynienia z zagrożeniem życia i zdrowia. To otworzyłoby nowe możliwości – mówi B. Kulczycka.

Pula środków Ministerstwa Klimatu i Środowiska na likwidację bomb ekologicznych w kraju (których jest ponad 300) jest ograniczona. Zastosowanie zaś art. 26a miałoby uruchamiać alternatywę wnioskowania o fundusze z rezerwy celowej państwa.

Kilkusetkrotne przekroczenia!

Hałda zlokalizowana jest na terenie sprzyjającym przenikaniu zanieczyszczeń do wód ze względu na wysoki poziom wody gruntowej. W 2023 r. na zlecenie Powiatu Nowosolskiego zbadano grunt pod odpadami.

– Wykazano znaczne przekroczenia substancji niebezpiecznych w dolnej warstwie gruntu. Teren jest monitorowany przez WIOŚ. Wyniki badań wód opadowych i roztopowych znajdujących się na terenie zalegania smoły wskazują na kilkusetkrotnie wyższą zawartość wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych w stosunku do wody pobranej z terenu zakładu Dozamet. Wysoka zawartość zanieczyszczeń w wodach deszczowych spływających z hałdy stanowi realne zagrożenie dla środowiska wodno-gruntowego. Substancje niebezpieczne są wymywane i zachodzi jeszcze większe niebezpieczeństwo skażenia gruntu oraz wód płynących w pobliżu Czarnej Strugi i Odry – czytamy w opracowaniu Starostwa.

Rozpisać plan działania

– Kolejna sprawa, którą nam wyjaśniono w Funduszu, to konieczność zlecenia wykonania rzetelnej wyceny transportu i utylizacji odpadów przez firmę posiadającą dedykowane do tego instalacje. Prawdopodobnie mówimy o 20-30 mln zł, a nie jak wcześniej nawet 80 mln, ponieważ zmieniła się technologia spalania takich materiałów. Wiarygodność rynkowej wyceny zbada następnie NFOŚiGW – relacjonuje prezydent Kulczycka.

Miasto zorganizuje spotkanie, na które zaprosi przedstawicieli powiatu, instytucji odpowiedzialnych za ochronę środowiska oraz wojewodę. – Trzeba zaprogramować konkretne kroki, aby temat hałdy nie utknął na kolejne lata. Jedną z podstawowych kwestii do ustalenia jest to, kto miałby być beneficjentem ewentualnych środków – miasto, powiat, czy wojewoda – zastanawia się włodarz Nowej Soli.

Czy w temacie hałdy pojawiło się światełko w tunelu? Oby, chociaż aktualne stanowisko powiatu (niżej) optymizmem nie napawa. Może zmieni się to po spotkaniu stron.

Wicestarosta Paweł Pazdrowski: – Zgodnie z ust. 12 art. 26a o odpadach ust. od 1 do 11 nie stosuje się w przypadku odpadów składowanych na eksploatowanym lub zamkniętym składowisku. Niestety, taka przesłanka zachodzi w przypadku materiałów ropopochodnych na terenie po Dozamecie. Odpady te są zmagazynowane w miejscu, gdzie funkcjonowało składowisko odpadów poformierskich. Górna warstwa poprzedniego składowiska stanowi podłoże dla obecnie magazynowanych odpadów. Grunt rodzimy stanowi glina, naturalny izolator niepozwalający przedostać się zanieczyszczeniom do gruntu rodzimego, wód powierzchniowych i gruntowych. Dwukrotnie składaliśmy fiszkę na dofinansowanie ze środków rezerwy celowej budżetu państwa (w 2025 i 2026 r.). Dwukrotnie Wojewoda Lubuski zweryfikował wniosek negatywnie. Nabór przeznaczony jest na przedsięwzięcia, dla których została wydana decyzja na podstawie art. 26a, która w przypadku hałdy nie może zostać wydana. W lutym 2025 r. Starosta uczestniczył w spotkaniu z wiceprezesem NFOŚiGW, przedstawił problem, prosił o pomoc w pozyskaniu środków na likwidację odpadów. W odpowiedzi NFOŚiGW przedstawił programy, z których można pozyskać środki. Zważywszy na sytuację własnościowe nieruchomości nie kwalifikujemy się do żadnych propozycji. Obecnie jedynym wariantem przyznania dofinansowania jest zniesienie wieczystego użytkowania z działek. Procedura trwa od 2021 r.

Wadim Tyszkiewicz: – Główną przeszkodą była dotąd sprawa własności. Właściciel tej nieruchomości nie żyje od kilku lat. Odpady zlokalizowane są na kilku działkach, które były w użytkowaniu wieczystym. Miasto wraz ze starostwem od lat dąży do przejęcia tych działek, żeby mieć tytuł do starania się o dofinansowania zewnętrzne na utylizację składowiska. W Polsce zlokalizowanych jest 311 składowisk odpadów mogących stwarzać szczególne zagrożenie dla społeczności lokalnych. Na tej liście jest składowisko na Dozamecie i znajduje się w połowie stawki jeśli chodzi o stopień zagrożenia. Sięgnięcie po finansowanie na jego neutralizację będzie możliwe po uregulowaniu spraw własnościowych. W tym roku z NFOŚiGW przeznaczono 500 mln zł na realizację takich zadań. Ta kwota wystarczy na usunięcie zaledwie kilkunastu składowisk. Pieniądze nie są dzielone uznaniowo. Trzeba przygotować kompletną dokumentację i złożyć aplikację o środki. O kolejności realizacji zadań decydują obiektywne czynniki związane z poziomem zagrożenia. Podczas spotkania w NFOŚiGW odbyliśmy merytoryczne rozmowy i uzyskaliśmy ważne informacje dotyczące przygotowania takiego wniosku. Konkluzja – miasto ma wiedzę i wskazaną ścieżkę sięgnięcia po wsparcie. Powodzenie tych ruchów będzie zależeć od oceny wniosku i poziomu zagrożenia. Trzeba być gotowym do sięgnięcia po te środki i miasto do tego się przygotuje. Reszta zależy od komisji oceniającej wnioski.

Problem hałdy niepokoi miasto już ponad 20 lat (fot. Michał Bigos)