– Jest dla mnie miłym zaskoczeniem, że zdjęcia spotkały się z tak dużym i pozytywnym zainteresowaniem internautów – mówi dyrektor Muzeum Miejskiego Tomasz Andrzejewski, z którym rozmawiamy o publikacji historycznych fotografii, które sztuczna inteligencja (AI) nie tylko pokolorowała, ale w niektórych przypadkach pozwoliła też odkryć dodatkowe elementy
Kolorowanie historycznych fotografii czy filmów nie jest niczym nowym. Pewnym nowum w tym temacie jest wykorzystanie narzędzi bazujących na sztucznej inteligencji, które w porównaniu ze starymi metodami potrafią to robić nieporównywalnie szybciej.
– Efekty takiej zabawy widzieliśmy już w innych miejscach. W naszym przypadku pojawił się pomysł obróbki czarno-białych grafik pochodzących maksymalnie z 1945 r., a głównie z lat 30. Już pierwsze retusze wyszły naprawdę nieźle, dlatego poszliśmy z tą zabawą dalej. Podkreślam – zabawą, bo nie chciałbym, aby ktokolwiek odbierał to jako próbę fałszowania historii – opowiada dyrektor Muzeum Miejskiego Tomasz Andrzejewski.
I tak powstał zakończony na początku lipca i publikowany na Facebooku cykl podzielony na dwie osobne gałęzie: „Dawna Nowa Sól w barwach AI” na profilu muzeum oraz drugi na profilu o nazwie „Pomniki przeszłości Ziemi Nowosolskiej”.
Nawet przy okazji zabawy pojawił się wartościowy element badawczy, ponieważ algorytmy sztucznej inteligencji potrafią ze zdjęć wyciągać i odkrywać dla oglądających detale niedostrzegalne gołym okiem na oryginałach. – To w dużej mierze rekonstrukcja, ale zdecydowanie ciekawa – mówi Andrzejewski. – Najbardziej zaskoczyły i jednocześnie zachwyciły nas elementy wyposażenia wnętrz, np. na przedwojennych zdjęciach muzeum (Heimatmuseum). Niektóre przedmioty zostały tak wyostrzone, że potrafiliśmy je zidentyfikować jako znajdujące się w naszych zbiorach. A tego się nie spodziewałem – przyznaje.
Czasami muzealnicy bez trudu stwierdzali, że kolory wybrane przez AI nie mogą odpowiadać rzeczywistości. Wtedy odpowiednimi poleceniami algorytm był kierowany do wykonania właściwych korekt. – Tu przykładem są fotografie fabryki nici zachowane w formie szklanych negatywów, które mieliśmy okazję już publikować. A dokładnie ujęcia maszyn obrabiających lniane nici. AI dodawało im różne barwy, podczas gdy one miały wyłącznie kolor lnu. Co innego ujęcia z farbiarni – tam już przędza lniana mogła być różnokolorowa. Z kolei, kiedy poddawaliśmy obróbce zdjęcia pokazujące ten sam obiekt, to staraliśmy się utrzymywać np. konsekwentne barwy elewacji – mówi dyr. Andrzejewski.
Nowosolskie muzeum w swoich zbiorach ma łącznie kilka tysięcy zdjęć. Część to skany z gazet, część pochodzi z internetowych publikacji. Te z lat 20. i 30. ze względu na jakość druku nie są zbyt wyraźne. – Sztuczna inteligencja pozwala dokonać retuszu wszelkich niedoskonałości, np. zniwelować raster drukarski, dodać barwy i uwydatnić niektóre elementy. Całość nabiera innego wymiaru – podkreśla dyrektor.
Kolejna ciekawostka to ograniczenia AI względem ilustracji, których treść była przez nią uznana za kontrowersyjną. Algorytmy potrafiły odmówić obróbki, gdy przesłano im np. wykonane na terenie fabryki nici zdjęcie z lat 40., na którym znaleźli się niemieccy żołnierze i faszystowskie symbole. – Trzeba umiejętnie tłumaczyć programom, że jest to zdjęcie historyczne i nie ma to nic wspólnego z propagowaniem faszyzmu. Wtedy można to obejść. Trudności były też czasami ze zdjęciami zawierającymi wiele twarzy. AI potrafiła je zamalowywać lub w innym wypadku odtwarzać każdej z postaci taką samą twarz – wspomina T. Andrzejewski.
W związku z tym, że cała zabawa trwała wiele tygodni, muzealnicy zauważyli, że sztuczna inteligencja uczy się i robi postępy cały czas. Biorąc pod uwagę, że każde wykonane zadanie i każde z przesłanych zdjęć pozostało już teraz zakodowane w jej pamięci, w przyszłości takie kolorowanie i rekonstruowanie przez AI będzie jeszcze doskonalsze.
– To było naprawdę ciekawe, trzeba tylko zachowywać odpowiednią dozę ostrożności i wiarygodności, nie przesadzić, szczególnie gdy treści historyczne są przekazywane dalej – mówi szef muzeum. – Dla pokazania wielu z tych zdjęć nie było dotąd kontekstu, okazji, a tak powstało 30 postów na stronie muzeum i 18 na profilu poświęconemu powiatowi. Łącznie kilkaset fotografii znanych dotąd tylko z wersji czarno-białej, częściowo publikowanych już w różnych miejscach, a teraz zebranych w jedno, do którego można w każdej chwili zajrzeć. Z okresu do 1945 r. wykorzystaliśmy około 90 proc. naszych zasobów – podsumowuje.
Czy możemy się spodziewać kolejnych takich cykli? – Zdjęć z czasów po 1945 r. mamy kilka tysięcy i ich kolorowanie mija się z celem, natomiast może wrócimy do tej zabawy, wybierając jakiś konkretny temat, np. dawny Dozamet, który mamy uwieczniony na kilkuset fotogramach – zapowiada Andrzejewski.
Nie jest wykluczone, że aktualnie zakończony cykl zostanie przygotowany i udostępniony na stronie internetowej muzeum w zbiorczym pliku PDF. – Nasze publikacje mają charakter naukowy, dlatego, aby nie zostać posądzonym o działania nieprzystające historykom, zrobię to dopiero, gdy znajdę odpowiedni klucz – mówi T. Andrzejewski.

Fabryka nici. Zdjęcie z lat 1934-44

Przedwojenne Heimatmuseum w Neusalz otwarte w 1916 r.

Prace przy budowie nowego mostu odrzańskiego w 1931 r.

Widok zamku Karolat z ogrodu willi Adelajdy na początku XX w.










